Przewodnik po Grenlandii – Osada Kulusuk

Przewodnik po Grenlandii – Osada Kulusuk

Informacja o tym, że jutro lecimy na Grenlandię była dość nieoczekiwana, ale nikomu nie przyszło do głowy by narzekać. W końcu nawet przebywając na pięknej Islandii, w pewnym momencie następuje przysłowiowe zmęczenie materiału i jedyne o czym marzy człowiek mijający dworzec autobusowy BSI w Reykjaviku, to polski Pekaes wiozący Cię gdzieś na południe kraju. Południe Polski rzecz jasna, gdzie pod granicą słowacką drzewa już nabrały kolorów i jedyne, o czym się myśli, to zapach ziemi, palonych ognisk i grzybów. Każda możliwość wyjazdu, przemieszczenia się i zmiany tego, co za oczami, w takich wypadkach jest na wagę złota.

Wycieczka na Grenlandię, która miała trwać dokładnie tyle samo, co lot z Reykjaviku w obie strony do naszej destynacji – Kulusuk – w innych okolicznościach byłaby co najmniej podejrzana. Bo kto przy zdrowych zmysłach leci na “jeszcze dalszy koniec świata”, tylko po to, aby przez 4 godziny zobaczyć jego skrawek, prawie niczego się o tym kraju nie dowiadując i nawet nie udając, że złapał tamtejszy “klimat”.

Bo co można powiedzieć o spacerze pośród krajobrazów absolutnych, gdzie dominuje jakaś prastara surowość, pulsująca energia pod stopami, o uśmiechniętej ekspedientce na lotnisku, próbującej sprzedać nam na bezcłówce chodliwy towar – wódkę z Polski. Co można rzec po 240 minutach kluczenia wśród przeraźliwie pustych, wypatroszonych domów w pięciu kolorach, rozpadających się na oczach mieszkańców i tej garstki turystów, którzy gęsiego trzymają się przewodnika zmęczonego końcówką sezonu? Co można powiedzieć o wyspie, którą w 85% pokrywa lód, wnikający niemal wieczną ciemnością i zimnem trzy kilometry w głąb planety?

Nic.

Można jedynie oglądać białe krzyże bez imion, niemalże wdzierające się do domów. Patrzeć na stado gnijących, dryfujących w wodzie foczych ciał tuż przy sznurach z praniem. Kruszyć pod butami wszechobecne szkło i zgniatać puszki rozrzucone w najpiękniejszych punktach z widokiem na lodowiec. Zachwycać się dźwiękami nie z tego świata, gdy cielący się lodowy potwór krzyczy, tracąc kolejne łuski. Można dyskretnie spoglądać na dzieci bawiące się wiotkim ciałkiem wyciągniętej z wody ryby. Słuchać śmiechu nastolatki i płaczu staruszki, która miała najsmutniejszą twarz pod tym zimnym, dziwnym słońcem. Odwracać wzrok, gdy jeden z Grenlandczyków kopie psy, kulące mu się pod nogami w oczekiwaniu na litość.

I nie kusić się o żadną refleksję, żadne podsumowania czy analizy. Nie próbować zrozumieć miejsca, w którym jest się tylko przez chwilę. Zwyczajnie “być tam”, zrobić zdjęcia i wrócić z myślą, że w życiu nie zdarza się zbyt wiele szans lotów na Grenlandię, a następnym razem należy to zrobić na własnych warunkach. A przede wszystkim nie pozwolić sobie na kuszące wyciąganie wniosków po kilkugodzinnej wycieczce, w przepiękny słoneczny dzień, po tym jak przeszło się wytyczoną ścieżką z przewodnikiem i przepłynęło wynajętą łodzią z uśmiechniętym “lokalsem”. Kupiło w niewielkim sklepie duńskie parówki i dziwny napój o smaku Coli. Po tym jak wysłuchało się starej, grenlandzkiej pieśni, wykonanej przez dziewczynę, która zbyt szybko chciała wrócić do jednego z odrapanych domów. I gdy minęło się starszą kobietę z wnukami, która na widok aparatu wymachiwała groźnie ręką, żeby odpędzić turystów. Odwróciła się w stronę oceanu, po którym dryfowały jasnobłękitne okruchy, płynące w stronę ciepła.

Dlatego zamiast opisów, zobaczcie kilka zdjęć z Kulusuk.

8
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
bozena filipiakGrzegorzAdamLifestyle coachKatarzyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
bozena filipiak
Gość

Przerażające.Grenlandia była moim zachwytem i marzeniem.Otworzyłeś oczy na realie życia ludzi w tym miejscu.Realistyczne opisy więcej wyrażają niż mniej szokujące piękne ujęcia na zdjęciach.Wspaniały wpis.

Grzegorz
Gość

Zdjęcia zapierają dech w piersiach. Chyba pora ostatecznie otworzyć na koncie skarbonkę z tytułem: Grenlandia. :) Jedno z moich marzeń od wielu, wielu lat.

Adam
Gość

Bardzo fajny wpis i piękne zdjęcia. Mieszkam na zachodnim wybrzeżu wyspy, nigdy nie miałem okazji być na wschodzie.

Lifestyle coach
Gość

Niesamowite miejsce! Zupełnie oderwane od naszej codziennej rzeczywistości. Żyją swoim, spokojnym rytmem. Pozazdrościć możliwości zobaczenia tego na własne oczy.

Katarzyna
Gość

Niesamowite miejsce! Te domki wyglądają niesamowicie nierealnie, jak modele z kartonu. Jak dla mnie, o wiele za zimno :) Piękne zdjęcia, retusz dodał tylko lepszego efektu.

Gabriela
Gość
Gabriela

Pięknie opowiedziany reportaż! Wystarczą obrazy.
Chętnie do Was wracam 😊

blAga
Gość
blAga

Zdjęcia – bez komentarza, bo zapierają dech. Tekst króciutki, jak Wasz pobyt, ale tak sobie go czytam i myślę, że nie pisząc prawie nic, trafiliście w sedno

Norwegolożka
Gość

Przepiękne zdjęcia! Grenlandia od zawsze jest na mojej liście marzeń. Może kiedyś :) I tylko smutno się robi na widok tak traktowanych piesków…