P

Pola lawowe Berserkjahraun

Berserkjahraun

– Tam, zaraz obok farmy z szyldem w kształcie rekina, tuż za przełęczą na pięćdziesiątce czwórce, znajdziesz te pola lawowe – Bereserkjahraun. Podobno dwóch wielkich wojowników walczyło tam kiedyś na śmierć i życie przez trzy dni bez przerwy. Ciągle jest tam Berserkjadys – miejsce gdzie są pochowani. Wiesz co to znaczy mieć berserka? Grasz w gry? – pyta Bjarki, wielkolud mieszkający na farmie nieopodal Olafsviku. – Kobiety tam kiedyś chodziły i jak nie chciały dziecka, to kładły je na mchu pomiędzy kamieniami. Na takie dzieci tylko chłód i śmierć czekały. Na Islandii nie ma drapieżników.

Usytuowane na półwyspie Snæfellsnes, w połowie drogi pomiędzy Stykkishólmur i Grundarfjörður, pola lawowe Berserkjahraun, mają cztery tysiące lat. Jak dobrze wiemy historia ludzi na tych ziemiach, zaczęła się około tysiąc lat temu, więc żaden człowiek nie był świadkiem powstawania pól. Miejsce to spowite jest często mgłą, za którą majaczą skąpane w deszczu amorficzne kształty. Niedaleko głównej drogi prowadzącej przez pola lawy, znajduje się muzeum rekina – farma Bjarnarhofn. Na miejscu możemy spróbować jak smakuje hákarl. Wierzcie nam – obrzydliwie. Jednak warto tam pojechać ze względu na ciekawych ludzi, historie i to, co znajduje się w samym muzeum.

Na terenie pól lawowych nie ma żadnych drzew ani krzewów. Tylko stara magma pokryta kilkusetletnim mchem, wygasły wulkan oraz Helgafell – Święta Góra, na której pierwsi osadnicy wybudowali setki lat temu, niestety nieistniejącą już, świątynię ku czci Thora. Na Berserkjahraun często można spotkać młode pary z wielu krajów lub grupy muzyków, robiących sesje zdjęciowe wśród fantastycznych formacji z czarnej magmy i soczystej zieleni mchu. Pola najpiękniej wyglądają późną wiosną, latem i wczesną jesienią. Choć mają też swój urok, gdy przyprószone świeżym śniegiem, wyglądają jak dziwaczne miasto. W sumie wychodzi na to, że Berserkjahraun potrafią być piękne o każdej porze roku.

Wielkolud Bjarki nieco uprościł historię nazwy pól lawowych, choć nie znaczy to, że nie było tam słowa prawdy. Jednak jeśli chcecie dowiedzieć się, jak było naprawdę, zachęcamy do sięgnięcia po islandzką Sagę o mieszkańcach Eyri (Eyribyggja Saga).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *