P

Podróż do wnętrza ciszy

Czujemy się trochę jak w filmie Herzoga, trochę jak w innym świecie. Odkrywcy nowych planet. Klimat jak w „Jaskini zapomnianych snów”, kaski na głowie, cisza, skapująca woda. Niesamowite kolory odbijające się w reflektorach, setki powidoków zapisanych na siatkówce. I nagle, w ciszy, po odliczeniu do trzech, echem od ścian odbija się jazz. A my jesteśmy świadkami koncertu wewnątrz wulkanu Thrihnukagigur.

Razem, chwiejącą się windą zjeżdżamy 110 metrów w dół, by nie tylko oglądać, ale też słuchać. Winda opadając ociera się o wąski zjazd, obliczony tak, by zmieścić stelaż w niewielkiej szczelinie. To z niej cztery tysiące lat temu wypłynęło niespełna sto tysięcy kilometrów kwadratowych lawy. Jest nas czternaścioro. Połowa ludzi, to zespół, druga – polscy mieszkańcy Islandii – blogerzy i redaktorzy IcelandNews.

Jesteśmy w świątyni, którą dawno temu stworzyła Ziemia, a którą odkryto dopiero w 1974 roku. Przewodnik, który osobiście zna odkrywcę, wspominał, że Árni B. Stefánsson, podobno był z początku rozczarowany tym, co zobaczył. Pierwsze skojarzenie, jakie przyszło mu do głowy, to „ciemna kopalnia”. Jednak wrócił do wnętrza z lepszym oświetleniem. Tym razem poczuł niezwykły związek z tym miejscem. Pomysł wykorzystania wulkanu jako atrakcji turystycznej przedstawił dopiero w 2004 roku. W związku z dużym zainteresowaniem, wulkan można zwiedzać już nie tylko w okresie letnim, ale też od maja do września.

Thrihnukagigur, czyli w wolnym tłumaczeniu „Krater Trzech Szczytów” lub „Trzy szczyty”, był tego dnia spokojnym miejscem, pełnym słońca. Nawet wiatr nie gwizdał wśród pól lawowych. Niewiele możemy teraz powiedzieć, ale zdradzimy tylko, że trąbka w magmowej ciszy brzmi jeszcze bardziej magicznie niż saksofon Jana Garbarka w berlińskim Gethsemanekirche. Echo odbijające dźwięki od ścian, woda wybijająca takt na sprzęcie i hełmach, a nade wszystko pochowane w skałach tysiące twarzy, stworzyły niezwykły spektakl, w którym oprócz naszej siódemki, brali udział zachwyceni, islandzcy przewodnicy.

Szczegóły wyprawy wewnątrz wulkanu Thrihnukagigur niebawem 🙂

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *