O

Oświadczyny na Islandii

Podobno rock’n’roll umarł już dawno. Tak jak romantyzm. Jednak na Islandii i jedno i drugie ma się całkiem w porządku. Nie dość, że pogoda przypomina wszystkie odcienie dobrej muzyki, to praktycznie wszędzie, w zależności od temperatury, możemy podziwiać, wpadać w zachwyty i tonąć w krajobrazach Islandii. Co za tym idzie, mamy tu także dziesiątki, jeśli nie setki miejsc, w których można związać się z kimś na drugą połowę życia. A gdzie najlepiej się oświadczyć na Islandii? Odpowiadając na jedno z wielu pytań męskiej części czytelników, postanowiliśmy napisać o tym okolicznościowy post i podsunąć kilka pomysłów.

Spektakularne lodowce, porykujące od czasu do czasu wulkany, mistyczne góry, kolorowe jeziora, mgliste doliny czy czarne piaski, tworzą atmosferę zgoła inną niż wszystko, z czym do tej pory się mierzyliśmy. Otwierają w nas cząstkę duszy, o której albo nie mieliśmy bladego pojęcia, albo skrywaliśmy ją wśród blokowisk na jednym z osiedli pokrytych smogiem. Dla wielu zakochanych, Islandia to spełnienie podróżniczych marzeń, opus magnum sił natury i miejsce, w którym przychodzi czas na nieskrępowane pobycie sam na sam z kimś, kto jest dla nas najważniejszy.

Podczas naszego pobytu na wyspie, spotkaliśmy kilka par, które właśnie tutaj powiedziały sobie „tak” lub „nie”, w zależności od pogody. No dobra, zawsze było „tak”, bo co jak co, ale odpowiedź odmowna na pytanie „czy wyjdziesz za mnie”, wypowiedziana na brzegu klifu, mogłaby skutkować nieoczekiwanymi konsekwencjami. Poniżej znajdziecie listę miejsc, które wybrały znajome pary. Kolejność przypadkowa 🙂

Kiedy?

Cóż, okres letni to niestety we współczesnej Islandii czas, w którym wyspa przeżywa największy najazd turystów. Jednak sposób na odizolowanie się od reszty jest prosty i oczywisty. Noc. Choć lepiej byłoby powiedzieć niekończący się dzień. Znamy go też pod nazwą „białej nocy”. Ale nie martwcie się, nawet po 24:00 widać niemal wszystko – czy pierścionek jest złoty czy kupiony na odpuście 🙂 Oczywiście zaręczyny w śnieżnej zamieci mają w sobie również sporą dozę romantyzmu, ale ich uczestnicy mogą przez przypadek stać się bohaterami nowej wersji Dziadów. Przepięknym i niezwykle pomocnym dla romantyków czasem jest jesień, kiedy kolory przybierają rdzawy odcień, wy jesteście wycieńczeni po całodziennym spacerze w górach i odpoczywacie w jednym z wielu gorących źródeł. Półcienie, gra świateł i jeden z niewielu pogodnych dni, mogą być naprawdę pomocne. Niestety najwięcej zależy od pogody, która jak to pisaliśmy nie raz, na Islandii jest absolutnie niezrównoważona.

Gdzie?

1. Jeśli jesteś związany z literaturą, napędzają cię takie powieści jak „Duszpasterstwo koło lodowca” czy „Skugga Baldur: Opowieść islandzka”, powinieneś z pewnością poprosić swoją wybrankę o rękę na Snæfellsjökull. Jest to miejsce opisane nie tylko przez Haldora Laxnessa, ale też Juliusza Verne’a w „Podróży do wnętrza ziemi”. W wyniku ocieplenia klimatu, lodowiec za sto lat może całkowicie zniknąć z powierzchni wyspy. Już sam ten fakt nadaje mu status romantic and epic. Ale jeśli miłość przetrwa chociaż tyle ile ten lodowiec, to chyba całkiem spoko. W ogóle cały półwysep Snæfellsnes, zwany „Islandią w pigułce” jest miejscem absolutnie idealnym na zaręczyny. Zwłaszcza jesienią.

2. Strandir. Jeden z najbardziej odosobnionych rejonów Islandii znajdujący się na Fiordach Zachodnich. Mieszka tu nieco ponad osiemset osób, a spokój emanujący z tego terenu, udziela się każdemu. Ostatniego lata spotkaliśmy może kilkudziesięciu turystów na drodze. Jeśli więc lubicie mokre miejscówki, polecamy basen na końcu świata – Krossnes, który znajduje się kilka minut drogi od Norðurfjörður. Niejednokrotnie możecie tam pobyć sami nawet przez kilka godzin. Przed Wami burzyć się będzie jedynie ocean z jednym z najpiękniejszych zachodów słońca, jakich można tu doświadczyć.

3. Wnętrze wulkanu Þríhnúkagígur, o którym pisaliśmy TUTAJ, to kolejne fascynujące miejsce tchnące niezwykłą ciszą i spokojem. Nawet najcichsze i najbardziej nieśmiałe „tak”, odbije się od ścian szerokim echem. Przeszkadzają jedynie kaski, obecność przewodnika i kilku innych turystów, którzy zazwyczaj w ilości sześciu sztuk, zjeżdżają z Wami 120 metrów w dół. Ale jeśli ktokolwiek się zdecyduje na ten krok, naturalna świątynia jaką jest środek wulkanu Þríhnúkagígur, sprawi, że wśród wielobarwnej magmy, skapującej wody i niezwykłej ciszy, nie zapomnicie tego momentu do końca życia. A kto wie, jeśli sprytny narzeczony napisze wcześniej maila i opowie o swoim zamiarze, jedynym świadkiem zaręczyn może być przemiły Islandczyk, który z pewnością zrobi okolicznościowe zdjęcie 😉 Tak się stało, gdy Maciej Fortuna, polski jazzman chciał nagrać teledysk w wulkanie – i udało się!

4. Zorza. Chyba nikomu nie trzeba specjalnie mówić czym jest, jak powstaje i że jest zjawiskiem jeszcze bardziej ulotnym niż zauroczenie. O takich rzeczach przeczytacie na Wikipedii. Wyobraźcie sobie jednak, że w październikową noc wychodzicie z namiotu, guesthouse’u, auta czy hotelu. Nad Wami tańczy zielono-purpurowy bezkształt umierającego w atmosferze słonecznego pyłu. Dookoła jest czarno, pusto i cicho. Czy w takim momencie, gdziekolwiek jesteście, nie jest to najlepsza chwila na wyciągnięcie pudełeczka i zadanie jednego z najważniejszych pytań w życiu? „Weźmiesz ze mną kredyt?”

5. Islandia jak powszechnie wiadomo jest krainą lodu i ognia. Mieliśmy już wulkan i lodowiec, ale nie było jeszcze zatoki lodowcowej Jökulsárlón. Co prawda miejsce to przeżywa oblężenie zarówno zimą jak i latem, ale za to lodowe jaskinie możemy zwiedzać tylko zimą, gdy wszystko zamarza, co roku tworząc niepowtarzalne w swym pięknie kształty. Jeśli więc zależy Ci na szybkiej odpowiedzi: „Tak, Marek, wyjdę za ciebie, ale chodź już, bo zimno”, to zdecydowanie są to miejsca dla Ciebie.

A może Wy znacie jakieś interesujące miejscówki?

Jeśli potrzebujecie pomocy w ogarnięciu tematu zaręczyn lub ślubu na Islandii, odezwijcie się do nas.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *