O

Opuszczona farma Bakkasel

Bakkasel
Na północnym wschodzie Islandii, trzysta trzydzieści trzy kilometry od Reykjavíku, w regionie Öxnadalsheiði, pomiędzy Akureyri a Varmahlið rozpościera się dolina Öxnadalur, długa na trzydzieści kilometrów. Niedaleko Þjóðvegur, islandzkiej jedynki, stoi betonowy dom. Opuszczony od sześćdziesięciu lat, dłużej niż był zamieszkany. Zapadnięty w kilku miejscach dach, drzwi zabarykadowane przed owcami metalową barierką, proste łóżka przypominające szpitalne, materace pokryte zbutwiałym materiałem, wypełnione słomą. Zrujnowana kuchnia w piwnicy. Wszędzie deski, kawałki ścian, czarny pył. Z futryny zwisa na kablu gumowa Barbie o złośliwych oczach.
Drzwi leżą dwa metry od framugi. Łuski niegdyś białej farby, skruszałe i twarde, pękają pod stopami, trzaskając jak drewno w kominku. W jednym z pomieszczeń, gdzie połamana rama okienna wpuszcza rano nieco słońca, pod warstwą pyłu, drzazg i brudnego szkła leży wyrwana z książki telefonicznej strona. Dziesięciu Þorfinnurów oraz siedmiu Þorgeirów. To prawdopodobnie ostatnia zapisana kartka pozostała po poprzednim właścicielu. Mieszkał tu kiedyś pisarz Tryggvi Emilsson. Tworzył oparte na własnej biografii powieści o mrocznych czasach,kiedy na Islandii rządziły głód i bieda.
Przez dziurę w dachu widać na sąsiednim wzgórzu czarną formę. Żyje, kłębi się, wije. Mokre od deszczu kruki jak brudne, jesienne liście oblepiły truchło owcy.
– Jeśli na Islandii jakieś miejsce jest opuszczone, to zostawiono je z jakiegoś powodu – ostrzega spotykany po drodze Einar. – Lepiej tam nie chodzić, Bakkasel jest nawiedzona.

Fragment książki “Szepty Kamieni. Historie z opuszczonej Islandii” © Wyd. Otwarte, 2017

Już po napisaniu książki dowiedzieliśmy się, że przy wybudowanym w 1933 roku budynku, był też dystrybutor benzyny, a sama farma Bakkasel, była pewnego rodzaju przystanią w drodze do Akureyri. Dziś jej wydzielona część jest schronieniem dla owiec z pobliskich pastwisk.

Jeśli więc macie odwagę, by odwiedzić nawiedzoną farmę Bakkasel, musicie zatrzymać się kilkaset metrów od niej, przy jednym ze zjazdów na poboczu stromej drogi. Latem trasa jest nie tylko piękna, ale i dość ruchliwa, więc trzeba nieco uważać, by nie zwalniać zbyt gwałtownie i nie zostawiać auta przy samym brzegu ulicy. Zachwyceni doliną kierowcy, mogą zapomnieć o drodze. Na farmie można spróbować też spać, ale osobiście nie znamy nikogo, kto byłby na tyle szalony 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *