O

O (nie)pisaniu, o Was i tym, co nadchodzi

O dwunastej stoimy naprzeciwko wyliniałego parapetu i gapimy się w brudne okno. Islandia. Za szybą drzewa udają jesień, trawnik wczesną wiosnę, a kawałek styropianu, który przywędrował z innej dzielnicy, daje nadzieję na pierwszy porządny śnieg. Przyjemnie. Przez niebo optymistycznie przekłuwają się cienkie promienie i prawie chce nam się wyjść zobaczyć, w którym miejscu dotykają ziemi. Zewnątrz jest bardziej poukładany niż środek. Kto by pomyślał. Chaos na dywanie, na półkach, strach spojrzeć do kuchni. W głowie też nie lepiej, choć przecież co dwie, to nie jedna. Blog straszy dziurą w publikacjach, tablica z pomysłami na posty leży pod stołem, blat odbija się w wyłączonym telewizorze. Może gdybyśmy wykupili pakiet kablówki byłoby łatwiej ogarnąć ten chaos, a nie gapić się na siebie i powtarzać – jak do tego doszło.

 

A doszło. I to nie tak, że nagle czy przez przypadek. Od miesięcy powtarzamy sobie, że IceStory ma potencjał. Że ze zwykłej próby pisania o skrajnej fascynacji Północą, ulepiło się całkiem kształtne monstrum. Że ktoś to czyta, komentuje, kieruje oczy na zupełnie inną perspektywę. Gdyby jeszcze tylko udało się nagiąć nieco czas i powrzucać mu gdzieniegdzie dodatkowe godziny – byłoby idealnie. Ale bądźmy poważni, nawet to nie pomoże w sytuacji kiedy kompletnie nie masz weny:)

 

Patrząc z boku można odnieść wrażenie, że na blogu niewiele się dzieje. Posty wrzucane raz na dwa tygodnie to nie jest jakiś wyczyn, nawet wychodząc z najważniejszej zasady – jakości, a nie ilości. Trafiliśmy do lodowego piekła z jakieś przyczyny, a ta przyczyna sama generuje tematy kreatywne. Można czerpać. Wiadrami. Nie trzeba nawet wychodzić daleko, żeby zrozumieć kompletnie inną rzeczywistość, aż proszącą się o to, aby ją dokumentować przynajmniej dwa razy w tygodniu. Tylko, że my nie dawaliśmy rady. I tak, to była kwestia priorytetów.

 

Ostatnie tygodnie były naprawdę intensywne, bo skumulowały w sobie ostateczne wersje tego jak będzie wyglądał 2017 rok. Nie tylko na blogu, ale przede wszystkim w naszym życiu. Frazes o „spełnianiu marzeń” kompletnie nie oddaje tego jak cholernie jesteśmy podekscytowani, nakręceni i przerażeni. Duże nadchodzi, w skali naszego świata nadal trochę nierealne. Trudno żeby było inaczej – w 2017 roku startujemy z dwoma projektami, w tym jeden będzie trwał prawie 7 miesięcy. O szczegółach poinformujemy, rzecz jasna, na blogu i Facebooku. Jeżeli klikniecie zdjęcie po lewej to zobaczycie naszego Instagrama, który powoli wstaje z martwych. Fota po prawej to jedne z najważniejszych cyferek w historii IceStory i efekt kilku tygodni nie pisania postów, odbijania się od ścian i walki z wątpliwościami.

 

A na koniec chcielibyśmy Wam podziękować za wspólny rok, Waszą obecność na kanałach IceStory i wyciągnięcie Północy z jakiejś mitycznej niszy, która pokutowała przez lata. To niesamowite i ważne. Tak jak nasze wspólne historie i opowieści tych, których każdy z nas spotykał po drodze wijącej się gdzieś w bliższych lub dalszych okolicach koła podbiegunowego. To chyba najlepszy czas, aby IceStory zostało oddane również w Wasze ręce – jeżeli chcecie poopowiadać, napisać, pokazać zdjęcia z północnej wyprawy, wypadu, momentu napiszcie do nas na: bip@icestory.pl podając info jak chcecie być podpisani oraz linki do Waszych miejsc w sieci. Aha, za 3 dni kończy się nasz islandzki konkurs, kto nie wysłał zgłoszenia ma teraz ostatnią szansę:) Szczegóły TUTAJ

 

powidoki         icestorygo

  1. Kasia says:

    Piszcie nie liczcie 😊
    Lubię 👍
    I lubią co nie byli bo piękne słowa
    Posty koją moją za Islandią tęsknotę aż wrócę w przyszłym roku.

    1. BiP says:

      Kaśka, masz rację, oczywiście. Przestajemy liczyć. Naprawdę cieszy, że ktoś tu znajduje ukojenie. Mamy nadzieję, że jak wrócisz, wrócisz tak, jak będziesz chciała. I zostaniesz na tyle, na ile będziesz chciała 😉

    1. BiP says:

      Bardzo nam miło, że bakcyl islandzkiej dżumy udało nam się przemycić do Polski przez Internet 😉 Daj znać kiedy będziesz na Islandii. Koniecznie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *