#

#IceStoryGo: Finlandia, Kemi. Dzień 1

Minęły święta, minął nowy rok i po miesiącu, zgodnie z obietnicą wracamy na północne tory. Blog milczał kilka tygodni, ale mieliśmy dobry powód. Setny post na blogu, na stulecie niepodległej Finlandii! W ramach naszego projektu #IceStoryGo, udaliśmy się w pierwszą zagraniczną podróż. W ciągu najbliższych miesięcy odwiedzimy wszystkie nordyckie stolice, kilka hoteli i zaliczymy sporo lokalnych atrakcji. Wrażenia opiszemy, sfotografujemy i w miarę możliwości sfilmujemy 🙂 Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń, podobnie jak wczorajszy, kiedy to poznaliśmy w samolocie przedziwnego człowieka. Trzy godziny słuchaliśmy o amerykańskiej polityce, Świętym Mikołaju w Chinach, piciu wódki w bieliźnie i tym, że gość w przyszłym roku zostanie prezydentem Finlandii. Na koniec zaprosił nas do swojej chatki w lesie, obiecując święty spokój i odpaloną saunę. Ale cholera jasna, tak się zaczynają wszystkie horrory. Nasze dotychczasowe wyobrażenia o zamkniętych, zimnych Finach legły w gruzach. Lepiej nie mogło się zacząć.

Po spędzeniu noclegu w Helsinkach, o których jeszcze napiszemy, ruszyliśmy do Laponii. W Kemi z brzegu morza widać Szwecję, słuchać pękający lód. Gdyby się uprzeć można by tam dojść na piechotę, bo woda zamarznięta. Na zewnątrz skromne – 15, w naszym pokoju hotelowym trochę cieplej (-5 stopni). Dzisiejszą noc spędzimy w zamku, zrobionym całkowicie ze śniegu i lodu. Zostaliśmy powitani tak ciepło, że jeszcze się nie otrząsnęliśmy. Zimni Finowie? Nic z tego. Wystarczy odrobina czarnego humoru, gorąca czekolada z likierem miętowym i wspólny posiłek. Poza śniegiem, lodem i zorzą polarną, sercem tego miejsca są niesamowici ludzie, którzy tworzą VisitKemi,

Dziś nie dojechała grupa Azjatów, więc zamek jest nasz. W całości. Poniżej znajdziecie kilka zdjęć, które udało nam się zrobić zgrabiałymi palcami. Co roku motyw przewodni w zamku jest inny (w 2016 było to Średniowiecze – „zamek w zamku”), tym razem stulecie niepodległości Finlandii posłużyło artystom za inspirację. Jest w tym coś pięknego i przewrotnego, że rzeźbę symbolizującą walkę Finów z agresywnym sąsiadem ze wschodu wykonał Rosjanin. Odwiedzajcie fejsa, Instagram i bloga, bo co jakiś czas będziemy wrzucać tu solidną porcję śniegu 🙂 Jutro będziemy się przeprawiać przez zamarznięte morze saniami zwanymi Olokolo, odwiedzimy biuro Świętego Mikołaja, zapolujemy z aparatem na renifery, a przede wszystkim zaczniemy się przygotowywać do rejsu lodołamaczem.

    1. BiP says:

      My przejechaliśmy na zaproszenie Visit Kemi, ale z tego co się orientujemy, ceny oscylują w granicach 300 Euro za „pokój” aka lodową jaskinię 😉

  1. Emilia says:

    I takie wręcz nierealne cuda zobaczyć na własne oczy….a nie jakieś wyspy kanaryjskie czy bahamy. …piękne lodowe czyste piekno😍😍😍🤗

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *