Moglibyśmy pomachać flagą z wyświechtanym frazesem: “życie pisze różne scenariusze”, albo że “los uśmiechnął się do naszej trójki w odpowiednim momencie”. Że sprawiła to przyjaźń, pasja do Północy czy chłodna kalkulacja. Moglibyśmy też nie pisać nic, a i tak wszystko by się ułożyło. Kilka miesięcy temu IceStory połączyło siły z Kubą Witkiem – muzykiem, pisarzem, dokumentalistą, a przy okazji, lub przede wszystkim, świetnym facetem.

Z Kubą spotkaliśmy się kilka miesięcy temu przy okazji wywiadu do filmu “Isoland”. Już wtedy wiedzieliśmy, że z tego, co przygotowuje, będzie coś, co górnolotnie można nazwać wartościowym. Ale nie spodziewaliśmy się, że kilka miesięcy później wylądujemy razem na archipelagu pośrodku Morza Norweskiego.

Nie ulega wątpliwości, że Wyspy Owcze, to jedno z najpiękniejszych miejsc na Ziemi. Wybraliśmy je z wielu względów. Nie ma sensu wymieniać ich wszystkich, ale doceniamy tutejszą kameralność, prostotę i życie płynące jakby obok większej całości. Farerczycy, z racji posiadania domu odizolowanego od reszty świata, skupieni są przede wszystkim na codzienności. “Świat może szaleć, ale my wiemy swoje”.

Prawdopodobnie jeszcze nigdy w historii kraju, Farerczycy nie mieli tak dobrej sytuacji finansowej. Tereny, przeznaczone na łowiska są ogromne, a statków wystarczająco, by skorupa kraju stwardniała. Wyspy Owcze stały się mocnym partnerem handlowym dla wielu państw świata. Wyspiarzy nie interesują sankcje nałożone na Rosję, co skutkuje milionowymi kwotami otrzymywanymi za sprzedaż ryb. Dobrobyt zaczął pukać do farerskich okien.

A choć sytuacja szybko zmieniła się dokładnie w to samo, co przed kryzysem spotkało Islandię – życie na kredyt – to jednak mamy tu do czynienia ze zgoła innym społeczeństwem, które jest nie tylko mocno religijne, ale zakotwiczone w tradycji i poczuciu własnej wartości. Również niewielka liczba mieszkańców determinuje kłopoty w skali mikro, a farerska mentalność każe skupiać się na “tu i teraz”. Jednocześnie, z powodu ogromnego uzależnienia od Danii, Wyspy Owcze czują się jak młodsza siostra przebywająca na imprezie ze starszym rodzeństwem, które w razie, gdyby szaleństwo wzięło górę, zaopiekuje się nim i posprząta.

O tym wszystkim i wielu innych rzeczach, kręcimy razem film. Czy jeden? Zobaczymy. Ale z pewnością przywieziemy coś, co chcielibyśmy Wam pokazać. Trzymajcie mocno kciuki za dobrą energię, która przyda się nam przez następne dni. Odwiedziliśmy już kilka osób, o których napiszemy wkrótce i kilka takich, których poznacie dopiero po premierze filmu. Zwiedziliśmy dopiero kilka miejsc, a ciągle czeka ich na nas całe mnóstwo. Więc jeśli macie ochotę, obserwujcie Instagram, bo Berenika wrzuca “Owcę dnia”. Na profilu Kuby i na IceStory codziennie pojawiać się będą zdjęcia i kilka słów, a już teraz zapraszamy Was na krótki teaser projektu, który nazwaliśmy roboczo FAROE WAY.

 

 

  1. koza domowa says:

    Cudnie, cudnie, cudnie! Tak coś czułam, że z Waszego spotkania na WO powstanie coś pięknego. No i -choć jeszcze nie znam efektu- jestem pewna, że tak będzie. Czekam zatem na ten film. I na swoją wyprawę na WO… Uściski mazurskie ślę! Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *