Czarna śmierć skacze na jednej nodze

by

Gdy od lat czujesz w sobie krew Wikinga, gdy budząc się w nocy przypominasz sobie zamiast tabliczki mnożenia panteon nordyckich bogów, kiedy wśród twoich marzeń jest zamieszkanie w krainie lodem i ogniem płynącej, a na samą myśl o uczcie zakrapianej zalatującym kminkiem alkoholem o nazwie „Czarna śmierć” gdzieś na zimnej północy, przeszywa cię w podbrzuszu miły dreszcz rozkoszy, powinieneś wybrać się na islandzkie święto…rolnika, znane tu pod nazwą Bóndadagur. Tak jest, właśnie od tego dnia rozpoczyna się islandzkie Þorrablót (thorrablout) czyli święto zimy.

Wersja do pobrania TUTAJ

Z dość dużym prawdopodobieństwem Þorri wzięło się od nazwy boga Þora (Thor). Dokładna etymologia nie jest jednak dobrze znana. Þorri według podań był uosobieniem zimy, starcem którego ciało zbudowane było ze skał, a z brody smętnie zwisały sople. Podobno jest charakterny, czasami okrutny, bezczelny i zrzędliwy, nierzadko wygląda jak wojownik lub nędzarz, ew. potężny słup z lodu. Króko mówiąc – Wiking.

Uwzględnić należy, że Islandczycy niegdyś dzielili pory roku jedynie na lato i zimę. Wiosna i jesień były zazwyczaj mgnieniem oka i niespecjalnie różniły się od siebie. Zresztą od tamtych czasów niewiele się zmieniło oprócz nomenklatury i Vivaldi byłby względnie zadowolony. A Þorri – czwarty miesiąc w roku – to okres najzimniejszy, a co za tym idzie skłaniający do depresji, wewnętrznych rozterek, islandzkiej nudy wspomaganej wiatrem i smutnego spoglądania na zaśnieżony ganek. Dlatego też w pierwszy piątek pomiędzy dziewiętnastym, a dwudziestym piątym stycznia, zaczyna się od dawna wyczekiwana impreza.

Bóndadagur – dzień rolnika, określany też jako „dzień męża”, rozpoczynał się dość dziwacznym przedstawieniem. Bo wyobraźcie sobie na przykład waszego sąsiada, którzy wychodzi przed dom zanim reszta rodziny obudzi się po mrocznej, zimowej nocy. Nie ma koszuli, a jego spodnie są wciągnięte tylko na jedną nogę, na której facet skacze dookoła własnego domu. Przyznacie, że nawet czeskie kino miałoby problem z wytworzeniem podobnie absurdalnych obrazów, ale mimo wszystko rolnikowi, który w ten sposób wita Þorri, bardzo się to opłaca. Zapraszając głośno Þorriego do domu zapewnia sobie dobrą pogodę przez cały rok. Poza tym w tym dniu pani żona traktuje męża nie tylko z szacunkiem i namaszczeniem, ale też raczy go niezwykłymi specjałami, których nazwy nie tylko w wegetarianach budzą odruch wymiotny. W asortymencie Þorramatur mamy: marynowaną głowę baranka Shauna (Svið), oczywiście z mózgiem, którego smak jest najpewniej znośny tylko po dużej ilości Brennivina, do tego na stole gości też twarda jak stal suszona ryba (Harðfiskur) jedzona z masłem, odpowiednio uwędzony jagnięcy udziec (Hangikjöt), pudding robiony z owczej krwi (Lifrarpylsa), obleczony w soczysty żołądek, Blódmör – twór przypominający nieco polską kaszankę, obrzydliwie cuchnące amoniakiem mięso rekina (Kæstur Hákarl), zwyczajowe mięsiwa w galarecie, chleb żytni na geotermalnej parze, a także Hrútspungar – marynowana potrawa dla prawdziwych Wikingów, na którą składają się dwie części intymne bohatera islandzkich pastwisk (p.s. nie chodzi o pastuszka). Owych specjałów skosztować można podczas całego święta Þorrablót, więc jeśli jakaś wikińska dusza pragnie w drugiej połowie stycznia odwiedzić Islandię – zadowolenie gwarantowane. Zwłaszcza, że Islandczycy obchodzą święto na wesoło, z tańcami, w niecałkiem subtelny sposób alkoholizując się bogatym asortymentem islandzkich napitków.

Islandia

W dzisiejszych czasach „dzień męża” i całe Þorrablót, oprócz imprez stricte zorganizowanych, obchodzony jest w nieco innej formie. Poza coraz luźniejszym przestrzeganiem starych zwyczajów, Islandki obdarowują mężów kwiatami i prezentami, a także robią im smaczny obiad, podczas którego niekoniecznie będą musieli unurzać usta w baranich jądrach.

Tak więc drodzy Panowie, z okazji Bóndadagur życzymy wam mnóstwa kwiatów, prezentów, szacunku partnerek (przynajmniej dzisiaj) i przede wszystkim smacznego! Skal!

Więcej tekstów z kategorii Islandia

1 Response
  • panidorcia
    Styczeń 22, 2016

    Z tego całego wymienionego paskudztwa nie ma nic, na co bym się skusiła, nawet usychając z głodu! 😀 Nigdy nie przywyknę do tego jedzenia, nie ma siły…

Co o tym myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij