Do zobaczenia w styczniu!

by

Pomimo znaków na niebie i ziemi, to był ciężki rok. W ostatnim czasie zdarzyło się bardzo dużo dobrego, ale też wystarczająco dużo złego, aby zastanowić się, co dalej. Przeanalizowaliśmy plany, możliwości i potrzeby i z tych kalkulacji wyszło nam, że musimy wziąć wolne. Mniej więcej do połowy stycznia. Do tego czasu na blogu będzie się działo niewiele albo nic. Ale zostańcie na stanowiskach, bo:

  • Reaktywujemy lekko zakurzone „Rozmowy o Północy”,
  • efekt naszego projektu o opuszczonych farmach przybierze ostatecznego kształtu,
  • pierwszym kierunkiem na #IceStoryGo, będzie niesamowita Laponia.

Chcielibyśmy również powiedzieć Wam, że IceStory to od początku blog, który został założony i prowadzony przez dwie, prywatne osoby. Pomimo wielu propozycji reklam, nadal nie działamy komercyjnie, czekając na księcia z bajki. A więc wszystko, co się na tej stronie pojawia jest wynikiem niezależnej pracy, naszej oraz naszych przyjaciół. Wierzymy, że taki kierunek ma sens, a choć nie unikamy błędów, to ciągle jest w tym dużo wartości. Mamy nadzieję, że również i dla Was.

Świątecznego wszystkiego dobrego i jeszcze lepszego 2017!

Do poczytania i..wszystko na to wskazuje, zobaczenia 😉

BiP

 

 

Męż w Norwegi co robic?

by

Minął rok. IceStory urosło do rozmiarów miłego trolla z islandzkich pastwisk. Rano wypiliśmy kawę, pospaliśmy do dziesiątej, a teraz siedzimy przed TV i oglądamy prace, które nadesłaliście do nas w ramach konkursu. Jest ich dokładnie 64. Zdecydowana większość wpisała się w regulamin. Kilka pierwszych filmów sugeruje, że sąsiedzi zorganizują nam eksmisję z powodu niekontrolowanych wybuchów śmiechu. Tak, nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Spomiędzy zgłoszeń, razem z polsko – islandzkim jury, wyciągniemy na pewno te, które zaprezentujemy na stronie 7 bądź 8 grudnia. Wtedy też poprosimy Was o pomoc w wyborze pięciu najlepszych propozycji, z których IceStory, IcyDreamland i nasi przyjaciele ze Szczecina wybiorą szczęśliwca, który w 2017 roku uda się na niezwykłą wycieczkę po Islandii oraz zanocuje w jednym z kilku luksusowych hoteli sieci KEA. Pozostałe osoby postaramy się nagrodzić czymś, o czym sami na razie nie mamy pojęcia..:)

Tymczasem zapraszamy Was na roczne podsumowanie. Poniżej przedstawiamy hasła, po których znajdowano nas w sieci. Nie wiemy czy osoby, które po nich trafiły, znalazły to, czego szukały, więc z chęcią odpowiemy teraz na wszystkie, nawet najgłupsze pytania:

O (nie)pisaniu, o Was i tym, co nadchodzi

by

O dwunastej stoimy naprzeciwko wyliniałego parapetu i gapimy się w brudne okno. Islandia. Za szybą drzewa udają jesień, trawnik wczesną wiosnę, a kawałek styropianu, który przywędrował z innej dzielnicy, daje nadzieję na pierwszy porządny śnieg. Przyjemnie. Przez niebo optymistycznie przekłuwają się cienkie promienie i prawie chce nam się wyjść zobaczyć, w którym miejscu dotykają ziemi. Zewnątrz jest bardziej poukładany niż środek. Kto by pomyślał. Chaos na dywanie, na półkach, strach spojrzeć do kuchni. W głowie też nie lepiej, choć przecież co dwie, to nie jedna. Blog straszy dziurą w publikacjach, tablica z pomysłami na posty leży pod stołem, blat odbija się w wyłączonym telewizorze. Może gdybyśmy wykupili pakiet kablówki byłoby łatwiej ogarnąć ten chaos, a nie gapić się na siebie i powtarzać – jak do tego doszło.

Pranie. Elfy. Islandia.

by

Czasami skrada się niepostrzeżenie pod oknami. Resztka cienia spływającego po szybie daje znak, że właśnie minęła cię o metr. Nigdy się nie zatrzymuje. Nie puka w parapet, nie szura butami. Przechodzi w czerwonej kurtce i domowych pantoflach. To jej miejsce, jej stłuczona elewacja, jej stos prania. Ubrania przynosi codziennie. Proszek stoi w koszu, kosz na ziemi, nad ziemią nie ma parapetu. Płyn do płukania obok okna, okno ciągle zamknięte nie licząc siatki z dziurą na kota, który co jakiś czas się zakrada przyprawiając nas o przedwczesny zawał. Zapach trawnika ciągnie przez gorące pomieszczenie i rozbija się o ścianę w korytarzu. Wilgoć osiada na rurach, pralkach i urządzeniu w kolorze błota, które wreszcie odważyliśmy się otworzyć. Zwykła suszarka do ubrań z odciętą rurą wentylacyjną w środku. Nie mogliśmy się spodziewać.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij