Isralnia

by

Wzrost turystyki na Islandii w ostatnim czasie jest potężny. To w tej chwili jedna z głównych gałęzi gospodarki – pędzący olbrzym, który nie chce się zatrzymać. Wszystko jednak wskazuje na to, że gdy w końcu to się stanie, nastąpi zderzenie ze ścianą zbudowaną z irytacji i rozdrażnienia. Islandia powoli staje się tym, czego rodowici mieszkańcy obawiali się od jakiegoś czasu – dziwką z północy Europy, smaganą biczem pieniądza.

Whispering stones #3: Djúpavík

by

Od kilku tygodni nie wiemy do końca gdzie jesteśmy, gdzie mieszkamy. Gdy biegniesz, dni mijają szybciej, a przecież nie ma tu teraz nocy. Czas powinien się rozciągać, a skurczył się do rozmiarów ziarna w głowie, które mówi ci co masz robić. Wydaje ci się, że nie dajesz rady, ale z jęzorem na wierzchu dobijasz do mety, mijając wytyczone plany. Pomiędzy przeprowadzką, warsztatami pisarskimi, remontem, „opuszczonym” projektem, wizytami w Polsce i dziesiątkami rzeczy, które zaplanowaliśmy, nie było wiele czasu na pisanie, co staramy się właśnie nadrabiać. Z projektu przywieźliśmy ponad czterysta gigabajtów zdjęć, filmów, time-lapsów i wiele historii, które zamierzamy Wam opowiedzieć. Przynajmniej trzy z nich nadają się na osobną książkę albo poświęcenie im ogromnej ilości czasu, co przy obecnym trybie życia jest prawie niewykonalne.

Whispering stones #2: Nie jestem z Fiordów Zachodnich

by

Mówią, że żyje tu najwięcej potworów i czarnoksiężników. Twierdzą też, że folklor jest tu ciągle żywy i nie służy do upiększania świąt ani karnawalizacji życia. Arnarfjörður jest drugim co do wielkości fiordem na zachodzie Islandii. Jest jednym z najpiękniejszych miejsc w kraju, z powodu różnorodności krajobrazu, majestatycznych gór skąpanych w chmurach i izolacji, której, jeśli jej szukasz, możesz tu dostać tyle ile dusza zapragnie.

Fiord ciągnie się serpentynami górskiej drogi przez trzydzieści kilometrów. Najszersze miejsce to jedna trzecia tej trasy. Od północy graniczy ze Slettanes, a od południa z Kopur. Między Arnarfjörður a Dyrafjordur leży najwyższy szczyt Fiordów Zachodnich – Kaldbakur (998 m.n.p.m.), często mylony ze szczytem o tej samej nazwie w Eyjafjörður. Prawie niezauważenie mijamy Dyjandi, którego za nic nie daje się sfotografować w deszczu i mgle. Choć jego nazwa w wolnym tłumaczeniu to „grzmiący”, jego rozpiętość przy wylocie sięga trzydziestu metrów, to przez złą pogodę słychać tylko cichy szum i owcze kopyta. Pod samochodem ciągle kotłują się kamienie, więc o podróży w ciszy nie może być mowy. Jedziemy wolno, oglądając dziesiątki domków letniskowych wyrastających w miejscach, o których możemy zaledwie pomarzyć. Mija godzina zanim dostrzegamy większe skupisko zabudowań. W oddali biały kościół, dom z trawą na dachu i jasny budynek. Zastanawiamy się czy zjechać z szutrowej drogi. Coś nam mówi, że powinniśmy, musimy. Decydujemy się zaparkować obok wzgórza obsianego łubinami i porozmawiać z kimkolwiek. Wtedy jeszcze tego nie wiedzieliśmy, ale podróż miała swój początek w Hrafnseyri – miejscu, gdzie zaczęło się wszystko. Gdzie zaczęła się niepodległa Islandia.

Most commented posts

Hen. Na północy Norwegii – konkurs

piątek, Kwiecień 29, 2016

Hemingway już w latach dwudziestych ubiegłego wieku bawił się z przyjaciółmi w skrótowce. Legendarne opowiadanie ...

Wygraj bilety na Svalbard!

niedziela, Styczeń 31, 2016

Jeżeli Tobie również od jakiegoś czasu marzy się napicie ruskiej wódki obok opuszczonej kopalni prawie ...

Islandia bywa przerażająca

czwartek, Październik 29, 2015

Już tu jest. Czuć ją w powietrzu. Dosłownie widzisz, kiedy wychodzisz palić na balkon. Normalnie ...

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij